- Hinatko, Hinatko! - zakrzyknęłam biegnąc szybciutko w kierunku mojej najlepszej przyjaciółki. Mamusia ubrała mnie dziś w krótką czarną spódniczkę, do tego czarne podkolanówki i tego samego koloru podkoszulka. W ręku niosłam czarną marynareczkę, która była strasznie nie wygodna.
- Co się stało, Yukari? - zapytała Hinatka. Miała króciutkie, ciemne włosy jak moje. Różniłyśmy się jedynie odcieniem oczu. Moje były ciemne jak noc, Hinatki natomiast białe jak śnieg. Z charakteru również byłyśmy podobne.
- Mamusia powiedziała, że muszę gdzieś jechać... - oznajmiłam cała zdyszana. Bieg ze stacji do domu Hinatki był dość krótki, ale biegłam ile sił w nóżkach.
- Ale jak to? Gdzie jedziesz? - zadała kolejne pytanie. Widać, że zmarkotniała. Przykro mi było z tego powodu. Nic więcej mamusia mi nie powiedziała. Uznała to tylko za niespodziankę, więc dalej nie pytałam.
- Powiedz reszcie, że nie mogłam się z nimi pożegnać, dobrze? Mamusia kazała mi się pożegnać tylko z tobą. - odparłam. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Po policzkach płynęły mi łzy, jak i Hinatce. Nie chciałam się z nią rozstawać, ale nie mogłam nic na to poradzić. Muszę się słuchać mojej mamusi. Gdybym tylko mogła schowałabym się u Hinatki pod łóżkiem i nigdzie nie wyjeżdżała.
W końcu oderwałyśmy się od siebie i po krótkim pożegnaniu pobiegłam szybko w kierunku stacji kolejowej. Tam czekała na mnie mamusia. Ubrała się w zwykłe czarne spodnie i szarą koszulkę. Była jak ta szara myszka. Rano w domu związała swoje bardzo długie, granatowe włosy w koka i teraz nie można było się domyślić, że na co dzień miała takie długaśne.
- Pożegnałaś się z przyjaciółką? - zapytała biorąc mnie na ręce. Mocno mnie przytuliła i dała buziaka w policzek.
- Tak, mamusiu. - odparłam. Przeczesała mi moje krótkie, hebanowe włosy i uśmiechnęła się. Widać, że był to uśmiech wymuszony. Mamusia była smutna, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Wsiadłyśmy do pociągu i znalazłyśmy jakiś pusty przedział. Z białych oczu mamy płynęły łzy. Przytuliłam się do niej, byleby nie płakała. Nie lubiłam kiedy mama płakała. Ja natomiast nigdy nie będę płakać. Już ja tego dopilnuje!
Gdy pociąg wreszcie się zatrzymał na peronie czekał już na nas tatuś. Jejku, jak ja się za nim stęskniłam! Nie widziałam go już dość długo. Mamusia mocno mnie wyściskała.
- Pilnuj się tatusia, dobrze? - szepnęła mi na ucho. Przytaknęłam i z mamusią za rękę podeszłam do tatusia. Miał włosy długie prawie, że do pasa, takiego samego koloru jak moje.
- Cześć, tato! - uśmiechnęłam się szeroko pokazując swoje ząbki. Tatuś całe życie był poważny, więc teraz nie zdziwiłam się kiedy nie odwzajemnił mojego uśmiechu. Podobno miałam takie same oczy jak mój tatuś, ale gdy patrzę w lustro i na tatusia nie widzę takich samych oczu. Jego oczy są czerwone, które nazywa sharinganem, a moje są po prostu czarne. Łapałam momenty kiedy i jego oczy był jak moje, ale rzadko widywałam tatusia, więc i rzadko zauważałam jego czarne tęczówki. Kiedy byliśmy sami tatuś opowiadał wiele śmiesznych rzeczy i śmiał się razem ze mną.
Tylko wtedy widziałam go takiego beztroskiego.
- Witaj, Yukari. - odparł. Spojrzał się na mamusię i kiwnął jej głową. - Zaopiekuje się nią jak należy, Yuko. - powiadomił moją mamusię. Mamusia i tatuś chyba się nie kochali, bo tylko widywali się na peronie, wymieniali krótkie uprzejmości i mamusia znikała w pociągu, a tatuś zabierał mnie do swojej kryjówki zwanej "Akatsuki".
- Dziękuje, Madara. - mamusia odpowiedziała ze łzami w oczach i szybko wsiadła do odjeżdżającego pociągu. Tatuś wziął mnie na ręce i ruszył w kierunku swojej kryjówki.
- Co się stało, Yukari? - zapytała Hinatka. Miała króciutkie, ciemne włosy jak moje. Różniłyśmy się jedynie odcieniem oczu. Moje były ciemne jak noc, Hinatki natomiast białe jak śnieg. Z charakteru również byłyśmy podobne.
- Mamusia powiedziała, że muszę gdzieś jechać... - oznajmiłam cała zdyszana. Bieg ze stacji do domu Hinatki był dość krótki, ale biegłam ile sił w nóżkach.
- Ale jak to? Gdzie jedziesz? - zadała kolejne pytanie. Widać, że zmarkotniała. Przykro mi było z tego powodu. Nic więcej mamusia mi nie powiedziała. Uznała to tylko za niespodziankę, więc dalej nie pytałam.
- Powiedz reszcie, że nie mogłam się z nimi pożegnać, dobrze? Mamusia kazała mi się pożegnać tylko z tobą. - odparłam. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Po policzkach płynęły mi łzy, jak i Hinatce. Nie chciałam się z nią rozstawać, ale nie mogłam nic na to poradzić. Muszę się słuchać mojej mamusi. Gdybym tylko mogła schowałabym się u Hinatki pod łóżkiem i nigdzie nie wyjeżdżała.
W końcu oderwałyśmy się od siebie i po krótkim pożegnaniu pobiegłam szybko w kierunku stacji kolejowej. Tam czekała na mnie mamusia. Ubrała się w zwykłe czarne spodnie i szarą koszulkę. Była jak ta szara myszka. Rano w domu związała swoje bardzo długie, granatowe włosy w koka i teraz nie można było się domyślić, że na co dzień miała takie długaśne.
- Pożegnałaś się z przyjaciółką? - zapytała biorąc mnie na ręce. Mocno mnie przytuliła i dała buziaka w policzek.
- Tak, mamusiu. - odparłam. Przeczesała mi moje krótkie, hebanowe włosy i uśmiechnęła się. Widać, że był to uśmiech wymuszony. Mamusia była smutna, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Wsiadłyśmy do pociągu i znalazłyśmy jakiś pusty przedział. Z białych oczu mamy płynęły łzy. Przytuliłam się do niej, byleby nie płakała. Nie lubiłam kiedy mama płakała. Ja natomiast nigdy nie będę płakać. Już ja tego dopilnuje!
Gdy pociąg wreszcie się zatrzymał na peronie czekał już na nas tatuś. Jejku, jak ja się za nim stęskniłam! Nie widziałam go już dość długo. Mamusia mocno mnie wyściskała.
- Pilnuj się tatusia, dobrze? - szepnęła mi na ucho. Przytaknęłam i z mamusią za rękę podeszłam do tatusia. Miał włosy długie prawie, że do pasa, takiego samego koloru jak moje.
- Cześć, tato! - uśmiechnęłam się szeroko pokazując swoje ząbki. Tatuś całe życie był poważny, więc teraz nie zdziwiłam się kiedy nie odwzajemnił mojego uśmiechu. Podobno miałam takie same oczy jak mój tatuś, ale gdy patrzę w lustro i na tatusia nie widzę takich samych oczu. Jego oczy są czerwone, które nazywa sharinganem, a moje są po prostu czarne. Łapałam momenty kiedy i jego oczy był jak moje, ale rzadko widywałam tatusia, więc i rzadko zauważałam jego czarne tęczówki. Kiedy byliśmy sami tatuś opowiadał wiele śmiesznych rzeczy i śmiał się razem ze mną.
Tylko wtedy widziałam go takiego beztroskiego.
- Witaj, Yukari. - odparł. Spojrzał się na mamusię i kiwnął jej głową. - Zaopiekuje się nią jak należy, Yuko. - powiadomił moją mamusię. Mamusia i tatuś chyba się nie kochali, bo tylko widywali się na peronie, wymieniali krótkie uprzejmości i mamusia znikała w pociągu, a tatuś zabierał mnie do swojej kryjówki zwanej "Akatsuki".
- Dziękuje, Madara. - mamusia odpowiedziała ze łzami w oczach i szybko wsiadła do odjeżdżającego pociągu. Tatuś wziął mnie na ręce i ruszył w kierunku swojej kryjówki.
Zafeliste! ;O
OdpowiedzUsuńTak świetnie wszystko dobrane i opisane. Bardzo mi się spodobał ten prolog. Jest wprost idealny.